Miejskie wesele jednak nie rzuciło mnie na kolana....
po kolei
Wszyscy podążając za parą weszliśmy na salę balową, usiedliśmy, porozglądaliśmy się i...zaczęliśmy jeść. Nie było żadnego witania chlebem, solą, czy winem, wnoszenia panny młodej na rękach, rzucania kieliszkami, sypania ryżu czy pieniędzy.
Co ciekawe, nie było nawet żadnego hasła "do startu gotowi start". Wszyscy zaczęli pałaszować i tyle.
Po jakimś czasie Tamada (przywódca imprezy), który podejrzewam został wybrany już przed weselem, zaczął swoje przemowy.
Pierwszy i powtarzany wiele razy za parę młodą, potem za: miłość, rodziców, braci i siostry, zmarłych, za polsko-gruzińską przyjaźń, itd. Tak bez końca.
Generalnie najbardziej w dobrej zabawie przeszkadzał właśnie Tamada, którego rolą jest umilanie czasu gościom. Jak tylko goście zaczynali się dobrze bawić, tańczyć, wygłupiać to muzyka cichła i Tamada zaczynał prawić swoje mądrości:). Jeśli dodać, że obie imprezy zakończyły się przed północą, można wywnioskować iż czasu na taniec generalnie nie było wiele.
Muzyka była różna: rock & roll, gruzińskie pieśni, jakieś miłosne zawodzenie, tradycyjne tańce gruzińskie; adżaruli, kartuli, mtiuruli, raczuli..Największą popularnością cieszyło się jednak rosyjskie "disco polo", w szczególności piosenka "Moja mała mulatka":)
Jedzenie? Przystawki: gruzińskie sery, sałatki, zielenina, szpinak, kawior, bakłażany, khaciapuri, i ciepłe potrawy: szaszłyki, kebaby, gulasze, serca i wątróbki, ziemniaki pieczone, grzyby, ..
Pod koniec imprezy talerze, z braku miejsca, stały już w trzech poziomach.
Osobiście nie przepadam za weselami poskimi, tą durnowatą muzyką, podchmielonymi ludźmi, dziwnymi grami i zabawami, ale co jak co, o naszych weselach nikt nie powie, że są nudne. Gry, oczepiny, zbieranie na wózek, żarty i wygłupy, zawsze to atrakcje poza jedzeniem i piciem. Gruzini są czasami tacy poważni, patetyczni, brakuje im luzu i dystansu do siebie, który cechuje Polaków. Poza tym kobiety uczestniczą w imprezie pod jakąś presją, aby dobrze wyglądać, "zachowywać się" i pamiętać o tym " co przystoi". Panie nie wznoszą toastów, panie nie wstają do toastów, panie nie palą przy stole, panie nie piją z rogów czy glinianych czarek, ...panie, jak zwykle pozostają w cieniu panów.
Bez wątpienia jako Polacy stanowiliśmy rodzaj atrakcji i ciekawostki na obydwu weselach, bardzo przyglądano się naszym zachowaniom, tym co jemy, czy jak tańczymy. Wszyscy starali się abyśmy świetnie się bawili. Gdy zdażyło mi się użyć kilku gruzińskich słów i zatańczyć gruziński taniec..stałam się nagle "prawdziwą gruzinką", "haroszą dzieweczką" i dobrym materiałem na żonę dla Gruzina. Każdy po kolei pytał, jak mi się podoba w Gruzji, jak wesele, jak mi smakuje khaciapuri, Gruzini, wino, ...
Wesele, hmmm, myślę sobie...przeciętne...
Khaciapuri myślę ...są bardziej wykwintne potrawy niż placek z serem
Gruzini ...jak to ludzie, różni są
wino.... te weselne nigdy nie jest najlepsze
Ostatecznie uśmiechając się dobrodusznie powtarzam wytrwale: ocien nrawicca, ocień liubliu, wkusne, lamazi, dzalian kargi...bo jak coś innego powiedzieć tym życzliwym i poczciwym ludziom? Jak podważać ich wiarę, iż wszystko co gruzińskie jest wspaniałe i wyjątkowe? Gruzińska duma ze swojego kraju i tradycji jest czymś niezwykłym, silnym, trwałym nieprzerwanie, mimo ciężkiej historii ...
i niech tak zostanie.











0 komentarze:
Prześlij komentarz